

Kuba Urbaniak znany w mediach społecznościowych jako Podziarany Tata to influencer lifestylowy. Na Instagramie zgromadził już ponad 78 tysięcy fanów, a ta liczba stale rośnie! Pod koniec sezonu 2021 spróbował swoich sił w Pucharze Polski Pit Bike Off-Road. Pasją do motocykli zaraził również swoje dzieci. W rozmowie z naszą redakcją opowiedział między innymi o swoim pierwszym starcie, Pit Bike’ach jako rodzinnej rozrywce oraz planach na przyszły rok.
Jakiś czas temu pojawiłeś się w świecie minimotocykli. Jak zaczęła się Twoja przygoda z Pit Bike’ami?
– Moja przygoda rzeczywiście zaczęła się całkiem niedawno. Zajawkę na ściganie załapałem pomagając w organizacji Speedway Grand Prix – miałem przyjemność podglądać zawodników, mechaników i zżyć się z nimi na torze i poza nim. Mam już 30 lat więc wiedziałem, że na karierę w motocrossie już za późno i wymaga to też dużo większych nakładów finansowych, a chcąc rywalizować i uczestniczyć w zawodach wybór był prosty – pit bike! Jestem człowiekiem, który musi dostarczać sobie adrenaliny, lubię też wkręcać się w różne zajawki. Poczytałem trochę o pitach i kiedy wiedziałem, że nie celuje w jazdę po lasach czy polach, bo jest to dość nudne i nie ma w tym (jak dla mnie) tej nutki rywalizacji i adrenaliny, postawiłem na wybór motocykla, który będzie dopuszczony do zawodów. Padło na MRF 140RC. Nigdy wcześniej nie jeździłem na crossie, prawko na motor mam, ale posiadałem jedynie bobbera. Nie chciałem wydawać dużo, bo wiadomo – na początku chcesz sprawdzić co i jak, wyczuć sprzęt i przede wszystkim ogarnąć technikę. Na ten moment trochę już mojego pita podkręciłem i zmodyfikowałem, ale myślę, że fajnie jest na początku startować z takiego podstawowego poziomu i w miarę rozwoju ulepszać też swoją maszynę. Nie sztuką jest kupić drogi i świetny sprzęt, kiedy zaczynasz i jesteś zielony i nie wykorzystywać jego potencjału, a właściwie nie potrafiąc go ogarnąć. Lepiej zachować pokorę i uczyć się krok po kroku. Ja podłapałem tę smykałkę, z każdą jazdą uczę się czegoś nowego i mega mnie to jara.


Postanowiłeś nawet wystartować w zawodach… Jak było? Podobało Ci się?
– Tak! Pita kupiłem trzy tygodnie przed ostatnią rundą Pucharu Polski w Głażewie. Dołączyłem do klubu PitBike 51 i po kilku treningach na torze w Mórkowie pod okiem Kuby Majchrzaka i Marcina Jędrzejczyka postanowiłem, że wezmę udział w zawodach i przy okazji zdam też egzamin na licencję. Jazdę w miarę ogarnąłem, a co jest lepszą formą na zdobycie doświadczenia i rozwój niż udział w zawodach? To daje naprawdę dużo, bo szybko musisz nauczyć się swojej maszyny, szybko zweryfikujesz błędy, dopasowanie sprzętu itp. Ścigając się z innymi nauka idzie dużo sprawniej. Trzeba się po prostu zaadaptować.
Zawody były ekstra! Atmosfera w paddocku i samo ściganie jeszcze bardziej podkręciły moją zajawkę. Wystartowałem w klasie Amator i w pierwszym wyścigu na 22 zawodników dojechałem jako 13 (gubiąc przy tym cały układ wydechowy na torze). W drugim wyścigu, na jednym z pierwszych okrążeń ktoś we mnie wjechał i wyłamał mi dźwignie sprzęgła – na szczęście motor nie zgasł, a ja musiałem resztę wyścigu przejechać na drugim biegu… pomimo, że kilka pozycji przez to straciłem, finalnie ukończyłem ten wyścig na 12 pozycji. Jak dla mnie petarda po trzech tygodniach na picie. Moim celem było ukończyć te zawody i nic sobie nie zrobić. Zawody ukończyłem, licencja zdana, a ucierpiał tylko motor. Dzięki temu też dowiedziałem się co w nim poprawić i co wymienić, żeby nie sprawiało kłopotów i było bardziej odporne.
Niedawno pochwaliłeś się na Instagramie, że Twoje dzieci też zaczęły śmigać na Pit Bike’ach. Uważasz, że to dobra forma na rodzinną rozrywkę?
– Kiedy pojawił się pomysł, żeby wkręcić też dzieci na pit bike, one od razu podłapały temat i chciały spróbować. Pojechaliśmy do Kuby Majchrzaka, w PitBike 51 można wypożyczyć sprzęt wraz ze wszystkimi ochraniaczami i pojeździć pod okiem trenera na małych, prostych torach. Dzieciaki bardzo fajnie ogarnęły jazdę – Bruno, lat 4 na 50ccm z dodatkowymi kółkami, Ninka, lat 8 na 80ccm. Kiedy zobaczyliśmy, że dzieciakom się podoba i chcą jeździć postanowiliśmy, że dostaną swoje sprzęty. Będzie mega fajnie, jeśli wkręcą się tak, jak ja i będziemy wspólnie śmigać na zawody.
To bardzo podoba mi się w świecie pit bike – jest to jak wielka rodzina, każdy się wspiera, dzieciaki razem się bawią, ścigają i jednocześnie kibicują sobie nawzajem. Rodzice tutaj też robią super robotę. Na treningach czy zawodach jest jak na wielkim kempingu. To połączenie pasji, sportu, dobrej zabawy i miłej atmosfery. Bałem się na początku, że jak przyjadę taki zielony na trening, to zostanę wyśmiany, ale było zupełnie na odwrót. Dostaje cenne rady, wskazówki, każdy też jest chętny do pomocy na torze, czy przy motocyklu. Piękna sprawa.
Co mógłbyś powiedzieć innym rodzicom, którzy boją się pozwolić jeździć dziecku na motocyklu?
– Lęki są tylko w naszych głowach i ograniczenia mamy najczęściej my – dorośli, nie dzieci. Uważam, że pit bike to super sport dla dzieci – uczy pokory, współzawodnictwa, a jednocześnie pomocy innym i wspierania przyjaciół. Uczy też dyscypliny i umiejętności manualnych – mam na myśli tutaj majsterkowanie przy motocyklach. Jeśli podejdziemy do tematu na poważnie i zadbamy o to, żeby było bezpiecznie to jak najbardziej nie ma czego się obawiać. Nie ma też co zmuszać dziecka do tego, czy innego sportu. Można zachęcać i jeśli zobaczymy, że dziecko złapało zajawkę to iść w to, wspierać i pomagać w rozwoju.
Na początku prędkości nie są duże – przy każdym małym motorku można skręcić gaz, żeby dziecko nie odkręciło nam manetki na full. Mamy wtedy pełną kontrolę nad prędkością i nadążymy za dzieckiem. Dla młodszych dzieci są dodatkowe kółka boczne – dzięki temu maluch nauczy się jak działa manetka, hamulce itp. Najważniejsze jest zadbanie o ochraniacze i trenera – przy pierwszych jazdach jest to szczególnie ważne, żeby nie wyrobić złych nawyków na przyszłość.
Planujesz w przyszłym sezonie pojechać w Pucharze Polski Pit Bike?
– Oczywiście! Nie zwalniamy tempa i szykujemy się ostro do sezonu 2022 z całą ekipą PitBike 51! W lutym wyjeżdżamy też do Włoch pośmigać na kilku torach i przygotować się do treningów w Polsce. Plany na nadchodzący sezon są duże i na pewno będzie ogień – trafiłem pod skrzydła dobresklepymotocyklowe.pl i już oficjalnie mogę powiedzieć, że śmigam jako ich ambasador – będziemy robić sporo fajnych rzeczy, więc warto to śledzić. Teraz też zabrałem się za dietę – muszę zrzucić trochę kilogramów, żeby mój pit miał łatwiej i na pewno zimą wjadą też treningi, żeby zadbać o tę formę. Maszyna jest już podrasowana tak jak mówiłem, teraz tylko szkolić technikę i nabywać doświadczenie. Widzimy się na torach!
Social Media Kuby:
INSTAGRAM: https://www.instagram.com/podziaranytata/
FACEBOOK: https://www.facebook.com/podziaranytata
YOUTUBE: https://www.youtube.com/channel/UC8UNak6_pngsRFGv5fnHoxg
Julia Lewandowska




