opublikowano 17/08/2019 o godzinie 18:26:20, autor Olga Taraszka

W życiu i na torze jadą w tym samym kierunku - poznajcie Oliwię i Macieja




Razem w życiu, razem na torze, w jednym i drugim przypadku jadą w tym samym kierunku. Poznajcie Oliwię #414 i Macieja #90 - motoparę, ktora w tym sezonie debiutuje w Pucharze Polski Pit Bike SM. 



Kto kogo zaraził pasją do pit bike?
Maciej Podhalicz: 
Pasją stricte do pitków zaraziłem pośrednio ja Oliwię. Historia jest dość długa, jednak samo przekazanie wirusowego motocykla nie trwało długo i było skuteczne, gdyż jak poznałem Oliwię, to już latała na swojej Hondzie CB125R. Także pit bike, to był tylko kolejny krok w motocyklowym świecie. Szybko się okazało, że Oliwia ma talent i wyścigowe zacięcie, a dalej wszystko już działo się troszkę samo z siebie. Zupełnie naturalnie, ale dzięki temu całkiem przyjemnie.

Oliwia Wojcieska: Jak to podsumował Maciek, to on zaraził mnie pitkową chorobą. Któregoś dnia po tym, jak się poznaliśmy zaprosił mnie na plac, gdzie chciał pokazać mi jak się jeździ na pitach. Od razu mi się spodobało. To dzięki Maciejowi ścigam się w Pucharze.

Obecność drugiej połówki pomaga na zawodach?
Maciej:
 Dość trudne pytanie, na które można odpowiedź zarówno twierdząco, jak i przecząco. Jednak podsumowując wszystkie za i przeciw, myślę że jednak pomaga. Nawzajem dbamy o dobry stan techniczny pitków, nasze przygotowanie fizyczne, nawzajem się napędzamy, ale również dzielimy koszty każdej rundy (noclegi, transport maszyn etc.) sprawiedliwie między nas dwoje.

Oliwia: Moim zdaniem pomaga. Mimo tego, że czasem zachodzą nieprzyjemne sytuacje takie, jak nasza kłótnia o jakąś niedogadaną rzecz, to i tak obecność drugiej połówki pomaga. Przede wszystkim skupiamy się na oddzieleniu na chwilę naszych prywatnych zmartwień, gdy jedziemy czy to na treningi, czy na rundę. Wiadomo, nie zawsze się to uda, ale w większości znacząco poprawia to naszą komunikację. Zatem podsumowując bez Maćka nie byłoby tak samo. Daje mi on ogromne wsparcie, a oprócz tego możemy wzajemnie dbać o siebie i swoje motocykle.

Kto z Was bardziej przeżywa starty?
Maciej: 
Myślę, że jednak ja, ponieważ siędzę w tym sporcie dużo dłużej, miałem juz kilka mniejszych i większych gleb, jedno złamanie, które wykluczyło z życia zawodowego na kilka miesięcy i to zostaje gdzieś z tyłu głowy. Im większy bagaż doświadczenia się dźwiga, tym więcej się myśli i większą się ma wyobraźnie. ponad to, gdzieś mam też cały czas w głowie taką myśl, że jak Oliwia złapie jakąś kontuzję, przez to, że poznała wyścigi dzięki mnie, to będę miał w tym swój niemały udział. I to jest chyba najgorsza myśl, jaka mnie przeszywa podczas jej startów. Sama Oliwia jest młoda i dopiero, co zaczęła ściganie, ale mam nadzieję, że pozostanie cały czas takim wielkim małym "NOFEAR" w myśl zasady, że co nas nie zabija, to wzmacnia.

Oliwia: Szczerze mówiąc, to sama nie wiem. Jeśliby zadać pytanie „czy bardziej przeżywam starty swoje, czy Maćka?” to nie wahałabym się z odpowiedzią. Podczas swoich startów, aż tak bardzo się nie stresuje, jak podczas wyścigu Maćka. A wracając do zadanego pytania myślę, że jednak bardziej swoim startem stresuje się Maciek, ze względu na swoją kontuzję obojczyka oraz strach, przed następną.



Trenujecie też najczęściej razem?
Maciej:
 Trenujemy póki co w 100% razem, z powodów logistyczno-finansowych i przynależności do jednego teamu, czyli 3MM Racing, który daje nam możliwość trenowania na każdym organizowanym, przez nich szkoleniu i track dayu. To pozwala się nam nawzajem napędzac, ale także przekazywać sobie, zarówno uwagi dotyczące naszej jazdy, jak i ustawień samego pita. Dodatkowo możemy się zawsze ponagrywać i potem analizować nasze postępy.

Oliwia: Trenujemy od samego początku razem. Nie wyobrażam sobie, jakby miałoby być inaczej. Podczas treningów nawzajem sprawdzamy sobie motocykle oraz wzajemnie sobie pomagamy.

Polecacie innym zawodnikom, żeby poszli, a w zasadzie pojechali Waszym śladem?
Maciej
: Ja jak najbardziej polecam. Trzeba tylko pamiętać o tym, że wszystko jest dla ludzi tylko z umiarem i nie robić nic na siłę. Na pewno wspólna pasja nas jeszcze bardziej połączyła i dzięki temu chętnie spędzamy w takim sam sposób wolne chwile i nie musimy rozdzielać motocykli od naszego związku, a wręcz odwrotnie. I liczę, że tak pozostanie już zawsze. Także, na pewno warto próbować, wciągać się w inne pasje i jeśli widzimy, że ma to sens i nasza druga połowa poczuła bluesa i robi ogromne postępy, to jest to największa nagroda i satysfakcja. Mnie Oliwii sukcesy i postępy dużo bardziej cięszą,niż moje własne.

Oliwia: Tak jest! Oczywiście jeśli druga osoba ma pełne chęci rozpocząć przygodę z motocyklami. Nie ma sensu na siłę próbować kogoś zmuszać do jazdy. Ma to być zabawa i pomysł na wspólne spędzanie czasu, a nie przymus. A jeśli już się uda, to przede wszystkim spędza się z drugą połówką o wiele więcej czasu, ponieważ ma się wtedy wspólną pasję.
 

Dzięki bardzo i powodzenia w Bydgoszczy.
Oliwia i Maciej:
Dziękujemy, do zobaczenia.


Rozm. Olga Taraszka


Kalendarz wydarzeń

Nasi partnerzy

TOR GŁAŻEWO YCF POLAND MX OTOPIT pitbikeMRF PITBIKE.PL

Ostatnio na forum

Warsztat • Lagi MRF 140 HQ
Ma ktoś jakąś instrukcję jak je rozebrać? Te plastelinowe śruby mnie przerażają a zawieszenie chodzi tragicznie od nowości, smar montażowy do zawieszeń pod kurzówki troch...

YouTube

Facebook