opublikowano 10/05/2019 o godzinie 14:05:40, autor Olga Taraszka

Pierwsza dama polskiego motocrossu debiutuje na pit bike!




Mistrzyni Polski Kobiet w motocrossie oraz uczestniczka Mistrzostw Świata. Nie ma wątpliwości, że
Joanna Miller to najlepsza zawodniczka motocrossowa w naszym kraju. Tym razem możemy zobaczyć ją jednak w nieco innej odsłonie. Joanna Miller debiutuje w tegorocznym Pucharze Polski Pit Bike SM!
 



To prawda, że zdarza Ci się spać z motocyklem?
Joanna Miller:
Może spać to za dużo powiedziane, ale nie da się ukryć, że spędzam z nim bardzo dużo czasu. Podczas ostatniej kontuzji zawędrował z garażu do domu i stał te wszystkie miesiące po operacji, przy telewizorze. Takie wsparcie w trudnych chwilach (śmiech). Trenuje motocross już 12 lat i nie wyobrażam sobie życia bez tego.

Jak to się stało, że polska królowa motocrossu trafiła na pit bike?
Joanna:
(śmiech) Zawsze bawi mnie to określenie „królowa”. Wracając do pytania, to sprawcą tego całego zamieszania jest oczywiście Żaneta Lipińska. Przy wsparciu YCF Polska wciągnęli mnie w ten sport. Do tej pory byłam tylko zamknięta na moją dyscyplinę, czyli motocross. Po ostatniej kontuzji i spotkaniu kilku serdecznych ludzi zobaczyłam nowe perspektywy i możliwości spędzania czasu na motocyklu.



Pierwsza runda Pucharu Polski Pit Bike SM i pierwsze zwycięstwo w klasie pit ladies. Z tego, co słyszałam, nie miałaś wcześniej zbyt wielu okazji do treningu…
Joanna:
W zasadzie spędziłam na pit bike’u łącznie 4 dni w życiu (śmiech). Przed Pucharem Polski pojawiłam się w Toruniu, na rundzie rozgrzewkowej. To właśnie tam pierwszy raz w życiu usiadłam na maszynę YCF. Do tego zamiast off road’u miałam asfalt. Była to dla mnie nowość, ale całkiem pewnie się czułam od pierwszych okrążeń na torze. Motocykl dostaję tylko na zawody, więc nawet nie mam, jak potrenować pomiędzy rundami. Słyszałam kilka bajek na mój temat, że przed zawodami w Koszalinie spędziłam kilka dni, trenując na tamtejszym torze (śmiech). Muszę przyznać, że przez motocross jest mi łatwo przesiadać się na inne motocykle. Biorąc pod uwagę, że bez treningów i jakiegokolwiek przygotowania jestem w stanie stawać na podium w Pucharze Polski Pit Bike SM, to napawa mnie to dużym optymizmem. Ogólnie nie spodziewałam się, aż takiej ilości zawodników. Najbardziej cieszy mnie to, że musiałam się napracować, żeby wygrać w klasie pit ladies. W motocrossie bardzo mi tego brakuje, bo dubluję drugą zawodniczkę, podczas wyścigu. Podział na klasy według czasów z treningu klasyfikacyjnego jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę. Jest wtedy wyrównany poziom i naprawdę można się dobrze „pościgać” z zawodnikami jadącymi w tym samym tempie.

Twój wyścig w grupie PRO był niezwykle emocjonujący, widać że polubiłaś się z torem w Koszalinie i z małymi motocyklami…
Joanna:
Bardzo miło mi to słyszeć. Tor w Koszalinie przerósł moje oczekiwania. Do tego walka z chłopakami na torze zaspokoiła mój niedobór na rywalizację, który towarzyszył mi, przez ostatni rok. Jest to całkiem coś innego, niż to co robiłam do tej pory. Na zawodach MX czasem 1,5h pomiędzy wyścigami ledwo starcza, żeby wszystko przygotować do kolejnego wyjazdu na tor. Mycie motocykla, szybki serwis, przebranie się, przygotowanie gogli, itp. Pominę już fakt o tym, że ¾ w motocrossie to przygotowanie kondycyjne. W tygodniu mam 8-10 treningów i z tego maksymalnie cztery na motocyklu. Także zawody to jedynie wierzchołek góry lodowej. A tutaj na pit bike’ach panuje taka rodzinna atmosfera, bez stresu, na wszystko jest czas i wszystko jest czyste (śmiech). Możecie sobie wyobrazić, co się dzieje, jak w poniedziałek po zawodach otwieram mojego kampera, a tam dwa motocykle, dywaniki, kaski, gogle, ciuchy całe w błocie… i już wiem, że spędzę kilka godzin, doprowadzając to wszystko do pierwotnego stanu.



Pomimo Twojej pasji do torów, gdzie nie brakuje piachu, błota, dziur, hopek, tę harmonię asfaltową też da się lubić?
Joanna:
Oczywiście, że tak! Jest to całkiem inna dyscyplina, ale również dostarcza sporą dawkę adrenaliny. Może asfalt nie jest w stanie zastąpić mi motocrossu, ale na pewno daje sporo frajdy. Perspektywa, że nie muszę myć motocykla, przebierać się 5 razy, czyścić kasku i gogli po każdym przejeździe jest bardzo kusząca, ale nie na tyle, żeby ściągnąć mnie całkowicie na asfalt (śmiech). Pod koniec maja zaczynają mi się Mistrzostwa Polski w motocrossie, ale w wolne weekendy będę się pojawiać w Pucharze Polski Pit Bike SM. Przy okazji chciałam podziękować Żanecie Lipińskiej, chłopakom z YCF Polska oraz moim sponsorom: Duust, Poltarex, Shoei, Penrite, JG Sport, Dobre Sklepy Motocyklowe, Holeshots, Brubeck, Moto Ars, SM Stickers.

Dzięki bardzo za rozmowę i do zobaczenia na kolejnej rundzie.
Joanna:
Dzięki bardzo i do zobaczenia.



Joanna Miller, ur. 1994r., pochodzi z Gdyni, najlepsza zawodniczka MX w Polsce, wielokrotna zdobywczyni tytułu Mistrzyni Polski Kobiet w motocrossie, uczestniczka Mistrzostw Świata.




 


Kalendarz wydarzeń

Nasi partnerzy

TOR GŁAŻEWO YCF POLAND MX OTOPIT pitbikeMRF PITBIKE.PL

Ostatnio na forum

YouTube

Facebook