opublikowano 06/11/2019 o godzinie 17:49:50, autor Wiktor Majchrowski

Odrobiona lekcja pokory. Wiktor Majchrowski #150 podsumowuje sezon 2019.




Sezon 2019 rozpocząłem z moim teamem Roszak Racing od zimowych treningów na halach w prawie całej Polsce, dzięki czemu byłem kondycyjnie i mentalnie przygotowany do jazdy na najwyższym poziomie.


Runda rozgrzewkowa pokazała, że jestem doskonale przygotowany i jest szansa na walkę w grupie Elit z najlepszymi zawodnikami. Pełen entuzjazmu czekałem do pierwszych punktowanych zawodów w Koszalinie. Pogoda nie rozpieszczała i jak na początek maja było bardzo kapryśnie, treningi przebiegały w wilgotnych warunkach, więc znalezienie optymalnych ustawień było utrudnione. Dzień zawodów zapowiadał się pogodnie, ale w trakcie treningu wolnego wydarzyło się coś, co odcisnęło piętno na reszcie sezonu. Dostałem ostrzeżenie, zagrożenie karą oraz informację, że jestem bacznie obserwowany i mam uspokoić styl jazdy.


Od tej pamiętnej rundy wszystko już było inne. Na treningach mogłem jeździć, jak chciałem, ale w wyścigach miałem jechać zachowawczo i dowozić cenne punkty.




Walka do samego końca

Tak też jechałem przez prawie cały sezon - bez brawurowych ataków, czysto i konsekwentnie w kierunku mety. Do finałowej rozgrywki w Starym Kisielinie nie było jasne, kto będzie na pierwszym, drugim i trzecim miejscu w mojej klasie Stock125. Nie mogłem się do niej w 100% przygotować, gdyż kontuzja barku wykluczyła mnie na trzy tygodnie z trenowania i tak naprawdę nie wiedziałem do samego końca, czy dam radę wystartować. Treningi w przeddzień zawodów odbyły się w deszczu, była masa upadków, ale nie poddałem się, głód jazdy był ogromny, a tor dla mnie prawie nieznany. Kwalifikacje przebiegły pomyślnie i mimo wywrotki, jazdy bez slidera, zrobiłem najlepszy czas w swojej grupie. Pierwszy wyścig i zachowawcza jazda poskutkowały stratą prowadzenia i wiedziałem już, że sezonu na pierwszym miejscu nie skończę. Przed drugim wyścigiem, nie mając już nic do stracenia dostałem pozwolenie na jazdę w swoim stylu i tak też pojechałem od startu do mety konsekwentnie przebijając się do przodu.


Cały sezon był dla mnie jedną wielką lekcją pokory, czasem motocykl płatał figle, czasem miałem gorszy wyścig, ale konsekwentnie wszystkie rundy wysoko punktowałem i dojeżdżałem na podium.

Dziękuję za ogromne wsparcie i wiarę we mnie do końca rodzicom, siostrze, całemu Teamowi Roszak Racing, przyjaciołom, a szczególnie panu Jarkowi, Adamowi, Maćkowi i Przemkowi - bez Was nie było by tego sukcesu.

 


Kalendarz wydarzeń

Nasi partnerzy

TOR GŁAŻEWO YCF POLAND MX OTOPIT pitbikeMRF PITBIKE.PL

Ostatnio na forum

YouTube

Facebook