Sezon 2021 z perspektywy Oleje Klimowicz Racing Team (WYWIAD)

Oleje Klimowicz Racing Team to zespół, który powstał w 2019 roku. Ekipa liczy siedmiu zawodników. O sezonie 2021 w rozmowie z naszą redakcją opowiedział Karol Rogalski, manager teamu i tata Antoniny Rogalskiej.

Skąd pomysł na założenie teamu?
– Team Oleje Klimowicz Racing Team powstał w 2019 roku. A jak to się stało? W sumie zapoczątkowały to same dzieciaki, które bardzo dobrze się dogadywały i lubią spędzać ze sobą czas. Nawet wymyśliły pierwszą nieoficjalną nazwę dla teamu. Sprawa nabrała tępa, przedstawiłem pomysł Andrzejowi Klimowiczowi, którego firma była sponsorem Tosi. I tak po rozmowach z właścicielem firmy Oleje Klimowicz, jak i przedstawicielami koncernu Neste powstał nasz zespół. Krótko potem nawiązaliśmy współpracę z firmą Motrox z UK, która produkuje kombinezony do sportu motorowego. A od października tego roku dodatkowo wspiera nas sklep RRmoto.pl z Torunia. W zarysie tworząc nasz team chcemy dać wsparcie młodym ludziom w realizacji ich pasji i rozwoju w sporcie.

Sezon 2021 za nami. Jak może Pan podsumować ten rok w wykonaniu Pana zespołu? 
– Ten rok ponownie upłynął pod znakiem mnóstwa nieprzewidzianych sytuacji w zawodach Pit Bike, przyniósł też wiele zaskakujących rozstrzygnięć. Dla Oleje Klimowicz Racing Team to już 3 sezon rywalizacji w zawodach Pit Bike. W tym roku zrobiliśmy bardzo dużo. OKRT jest zarejestrowany jako klub sportowy, posiada też licencję sponsorską. W 2019 nikt jeszcze nie myślał, że możemy zajść tak wysoko w rankingu wyścigów, równocześnie zyskując szacunek i prestiż jako team. Ten sezon zaczęliśmy w bardzo widocznych i rozpoznawalnych barwach . Całe wyposażenie dla grupy zostało dostarczone przez sponsora głównego, firmę Oleje Klimowicz z logo Neste, koncern ten od dekad jest połączony ze sportem motorowym, a nasz team kontynuuje wieloletnią tradycję legendarnej marki, jaką jest Neste. Nasz zespół w tym roku się powiększył, dołączył do nas Hubert Malec #998, startujący w klasie Stock 90. Obecnie team liczy siedmiu zawodników startujących w czterech klasach zawodów Pit Bike SM i off-road. W skład zespołu wchodzą: Tosia, Bartek, Patryk, Hubert, Róża, Nikodem i ja w skromnej osobie jako zawodnik off-roadowy. Co się zmieniło w tym sezonie i co trzeba podkreślić? W dużej mierze na cały sezon wpłynęły na to dwie rzeczy. Po pierwsze, Tosia Rogalska oraz Bartosz Derek zmienili klasy. Co za tym idzie motocykle na większe i szybsze. Drugim istotnym czynnikiem była dość kontrowersyjna selekcja opon, jakie zostały wprowadzone do regulaminu Pucharu Polski. Nasi zawodnicy mieli sporo do udowodnienia przechodząc do wyższych klas wyścigowych. Tosia Rogalska odczuła chyba największy szok, przechodzą do klasy Pit Ladies, startując jako najmłodsza na słabszym motocyklu.

Stary Kisielin – standardowo wyzwanie związane z tematem pogody, jak i emocjami pierwszej rundy Pucharu Polski, są oczekiwania ze strony zawodników na najlepszy początek sezonu, chęć rywalizacji, jak i spotkanie ze znajomymi.

Bydgoszcz – to już wejście w drugi etap, po pierwszej rundzie widać kto gdzie jest, co trzeba poprawić lub nie i na co trzeba zwrócić uwagę . To były pierwsze testy deszczówek.

Koszalin – hmm nie chce narzekać, ale zanim się tam pojedzie to już wiadomo, co nas przywita. Najfajniejsza jest tam trybuna przy torze. Zawody w deszczu, gdzie organizator walczył z przeciwnościami losu i wykazał pełne zaangażowanie aby doprowadzić tor do użytku. Mimo wszystko udało się wywalczyć tytuł wicemistrza w klasie Stock 125.

Bydgoszcz – na tej rundzie tryba było wytrzymać cieśninie i zająć jak najlepszą lokatę, w Oleje Klimowicz Racing Team  to się udało.Toruń – i na to czekamy, to możemy pokazać na co nas stać, i nie ma co ukrywać, to jest nasz tor. Przy temperaturze, jaka panowała znacznie miło to co się wie na temat opon, jak i doświadczenie zawodnika.

Dla Partyka Markwitza startującego w klasie Stock 125, prozaiczny problem jakim jest budżet, wymusił konieczność jazdy na teoretycznie słabszym motocyklu. Podczas rund deszczowych różnice w sprzęcie się zacierały i Patryk mógł pokazać swój pazur. Wyścigi w deszczu były dla niego rewelacyjne, a pod względem szybkości nie było źle, jednak problemem były upadki, pokazujące na jakich limitach jeździ Patryk. Jeżeli Patryk ciężko przepracuje zimę, na wiosnę może powalczyć z najszybszymi o najwyższe miejsca.

Bartosz Derek tak samo startujący w Stock 125 należy do zawodników, którzy potrzebują więcej czasu, aby wejść na optymalny poziom. Efekty ciężkiej pracy widzieliśmy na drugiej rundzie Pucharu Polski w Bydgoszczy, gdzie wykonał duży postęp. Zaledwie w trzecim starcie PP niewątpliwie prezentował bardzo dobre tempo, które dobrze wróży na przyszłość. Niestety nie brakowało również błędów typowych dla debiutanta nowej klasy. Jeżeli Bartek je wyeliminuje, będzie stałym bywalcem na podium.

11-letnia Tosia Rogalska odczuła chyba największy szok, przechodzą do klasy Pit Ladies. Rywalizacja z dużo starszymi zawodniczkami i to na słabszym motocyklu z racji jej wieku, nie ułatwiły jej zadania i postawiły ją w dużo gorszej sytuacji.Tosia ma spore doświadczenie, ale musi jeszcze popracować nad odpornością psychiczną, aby nie powtórzyły się wpadki z tego sezonu. Oczywiście trzeba pochwalić niesamowitą jazdę w deszczu na Mistrzostwach Polski w Koszalinie czy jeszcze bardziej zaskakującą szarżę w Toruniu.

Hubert Malec nasz zawodnik klasy Stock 90 SM i Off-Road imponował agresywną jazdą i pokazywał, że ma ogromne szanse, aby być jeszcze lepszym zawodnikiem. Musi jednak okiełznać temperament, który mocno pokrzyżował mu plany w wyścigach SM.

Róża Malec i Nikodem Markwitz to nasi reprezentanci w jazdach pokazowej Pit Bike. Dla tej dwójki to jest jeszcze zabawa w wyścigi, ale obycie się z rywalizacją wyrabia pożądane nawyki, jakie powinni posiadać zawodnicy.

Którą rundę Pucharu Polski wspomina Pan najlepiej?
– Osobiście uważam, że Bydgoszcz runda druga, to były emocje związane z pogodą.  Było widać, że zawodnicy i ludzie z padoku się już ze sobą oswoili. Nawet ktoś z zaprzyjaźnionego teamu ukradkiem nakleił na mojego busa loga swojej ekipy (pozdrawiam Olsztyn – pamiętam o Was.)

Co może Pan powiedzieć o Mistrzostwach Polski?
– Mistrzostwa Polski – treningi dowolne, wszystko zgodnie z planem, ale niestety deszcz to było dodatkowe wyzwanie. Trzeba było odpowiednio dobrać technikę jazdy na mokrym asfalcie, ustawienia motocykli też na mokry tor i oczywiście opony deszczowe. Niedziela deszczowo, i to już przed południem zaczyna padać ulewny deszcz, przez co zawody są opóźnione o 3 godziny. W tym czasie organizator próbuje osuszyć tor. Kierownictwo zawodów skraca ilość regulaminowych okrążeń o około 40%. Ogólnie zamieszanie związane z pogodą zabiło po części ducha walki i emocje Mistrzostw Polski.

Jakie są największe plusy bycia w teamie?
– Przynależność do teamu ułatwia i umila przebrnięcie przez sezon Pucharowy. Organizacja treningów na poszczególnych obiektach pod czujnym okiem trenera przewyższa możliwości finansowe większości z nas. Podobne treningi organizowane w ramach teamu są dużo bardziej przystępne. Dzieci jeżdżące w szeregach Oleje Klimowicz Racing Team również wzajemnie się napędzają i mobilizują do treningów. Team tworzą zawodnicy, ich rodzice którzy wzajemnie się wspierają, trener (naszym jest Daniel Blin) i sponsor. I to właśnie dzięki jego wsparciu zawodnicy mają odpowiednie wyposażenie. 

Jaki jest Pana zdaniem klucz do sukcesu?
– Ciężka praca i życzliwi ludzie napotkani na naszej drodze.


Julia Lewandowska

Powrót

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.