Olsztyn Racing po udanym sezonie 2021 (WYWIAD)

Chociaż team powstał dopiero w 2020 roku, to cały czas prężnie się rozwija. Miniony sezon Olsztyn Racing może zdecydowanie zaliczyć do udanych. W  rozmowie z naszą redakcją podsumował go manager zespołu, Bartosz Gralewicz.

Jacy zawodnicy znajdują się w składzie Olsztyn Racing?
– Zaczynaliśmy z pięcioosobowym składem zawodników, a na chwilę obecną mamy ich już 10. Najmłodszą zawodniczką jest Latika Opalińska #466 reprezentująca klasę Pit Girls. Karol Terka #340 w sezonie 2021 ścigał się w Stock 90, a w przyszłym „awansuje” do klasy Stock 125. Aleksander Gralewicz #450 w tym roku reprezentował nas w „125”, a jego losy co do przyszłego sezonu jeszcze się ważą. Kolejna klasa to Stock 150 Junior i Eryk Radziewiński #161. Klasę Pit Masters reprezentował Daniel Terka #35. W „superpitach” wystawiliśmy Pawła Staszko #73. Największą reprezentację mamy w klasie Stock 150, gdzie ścigają się: Miłosz Kurkul #88, Patryk Rutkowski #10, Piotr Pieszko #513 oraz Jakub Aurast #245.

Zakończyliśmy już sezon 2021. Jak możesz podsumować ten rok w wykonaniu Twojego zespołu?
– Sezon 2021 na pewno możemy zaliczyć do udanych. Przede wszystkim dlatego, że się odbył.
Wiadomo, że sytuacja z pandemią była i jest nieciekawa, na szczęście nie pokrzyżowała nam planów i mogliśmy się pościgać.

Mocno przepracowaliśmy zimę na hali i już na pierwszej rundzie w Starym Kisielinie pokazaliśmy, że treningi nie poszły w las. Z Kisielina przywieźliśmy trzy puchary. Nasza debiutantka Latika – co trzeba podkreślić – dowiozła drugie miejsce w klasie Pit Girls, również Aleksander Gralewicz debiutując na „125-ce” wywalczył swoje pierwsze podium, zdobywając drugą pozycję. Trzeci puchar zdobył nasz najbardziej doświadczony zawodnik – Miłosz Kurkul – dojeżdżając na metę jako trzeci w Stock 150. Reszta zawodników również pokazała się z jak najlepszej strony, niejednokrotnie walcząc nie tylko z pozostałymi zawodnikami, ale i swoimi maszynami.

Druga runda w Bydgoszczy – ponownie 3 puchary. Miejscami na podium zamieniła się Latika z Miłoszem, a Olek ponownie na pozycji 2, na tej rundzie słowa uznania dla Patryka Rutkowskiego, który otarł się o podium i dojechał jako czwarty w Stock 150.

Trzecia runda ponownie w Bydgoszczy – jak to mówią: „apetyt rośnie w miarę jeżdżenia” i faktycznie mieliśmy chrapkę na wiele. Coś jednak nie „pykło” i rundę zakończyliśmy z 2 pucharami. Nie zawiodła Latika, która dojechała jako trzecia. Największą niespodziankę sprawił nam jednak Patryk, który wywalczył swoje pierwsze podium dojeżdżając na trzeciej pozycji w klasie Stock 150, tym samym udowadniając, że będzie się liczył w stawce pucharowej. Zaraz za podium byli Eryk Radziewiński (stock 150 junior) i Daniel Terka (masters).

Ostatnia, czwarta runda w Toruniu pokazała, że w tym sporcie nie można być niczego pewnym dopóki nie opadnie ostatnia flaga w szachownicę. Do Torunia przyjechaliśmy z bardzo dobrym nastawieniem, choć wiedzieliśmy, że będzie bardzo ciężko ze względu na niską temperaturę i tym samym słabą przyczepność. Wszyscy nasi zawodnicy lubią tor w Toruniu, ponieważ jest mocno techniczny tak, jak hala w Olsztynie, na której trenujemy zimą. Nasze obawy o słabą przyczepność, potwierdzały się w każdym wyścigu, gdzie co chwilę ktoś „leżał”. Najlepiej w tych warunkach poradzili sobie Latika (2 miejsce) i Aleksander (3 miejsce). Niestety nasi faworyci ze „150-tek” również dość szybko zaliczyli „deski” i marzenia o podium odjechały. W tej klasie swoją „życiówkę” pojechał Piotr Pieszko dojeżdżając na metę jako piąty.

Cały cykl Pucharu Polski Pit Bike SM zakończyliśmy z trzema pucharami indywidualnymi:
Latika Opalińska #466 – Pit Girls – miejsce 3
Aleksander Gralewicz #450 – Stock 125 – miejsce 2
Eryk Radziewiński #161 – Stock 150 Junior – miejsce 3
W klasyfikacji generalnej teamów sponsorskich zdobyliśmy 2 miejsce.

Którą rundę Pucharu Polski wspominasz najlepiej?
– Dla mnie każda z tych rund była wyjątkowa. Na pewno najwięcej radości sprawiły mi te, w których mój syn – Olek stawał na podium.
Jednak emocje, radość i stres nie opuszczały mnie przy żadnym wyścigu pozostałych 9 zawodników.

A co możesz powiedzieć o Mistrzostwach Polski?
– Co do Mistrzostw Polski… O tym chyba można napisać oddzielny materiał. Kto był to wie, kogo nie było niech żałuje. A tak na poważnie, to był to bardzo długi i ciężki weekend wyścigowy. Przyjechaliśmy dwa dni przed zawodami, były to dwa dni treningów i trochę relaksu nad morzem. Pierwszy dzień zawodów na suchym – zapowiadało się dobre ściganie i tak też było. Drugi dzień zawodów – deszcz – start zawodów opóźniony o ponad 3 godziny. Udaje się wystartować. Niestety nie wszyscy dojechali do mety, przynajmniej nie na takich pozycjach jak zakładaliśmy. Na szczęście z Koszalina wracamy z 2 tytułami:
Aleksander Gralewicz – Mistrz Polski w Stock 125,
Daniel Terka – drugi Wicemistrz Polski w Masters

Pozostali zawodnicy dojechali odpowiednio:
Latika Opalińska – 7 – Stock 90
Karol Terka – 11 – Stock 90
Eryk Radziewiński – 4 – Stock 150 Junior
Patryk Rutkowski – 4 – Stock 150
Miłosz Kurkul – 5 – Stock 150
Piotr Pieszko – 8 – Stock 150
Jakub Aurast – 16 – Stock 150
Paweł Staszko – 4 – Super Pit

Jakie są największe plusy bycia w teamie?
– Plusów bycia w teamie jest wiele. Na pewno łatwiej wiele rzeczy zorganizować. Czy to treningi, czy to transport. To są też kwestie finansowe, które odgrywają ogromne znaczenie. Kolejną rzeczą jest wsparcie między zawodnikami. W naszym zespole mamy młodych zawodników, doświadczonych zawodników oraz dorosłych zawodników uczących się wyścigowego rzemiosła. Taka mieszanka pozwala na wymianę doświadczeń między nimi. Szybcy zawodnicy „ciągną” na treningach tych wolniejszych i podpowiadają, jaką nitką pojechać, później to omawiają i wyciągają wnioski z tego kto, jakie błędy popełnia.

Jak myślisz, jaka jest recepta na sukces?
– Wydaje mi się, że nie ma recepty na sukces. Jednak gdy ją odkryję to na pewno zachowam ją dla swojego zespołu! A tak serio, to według mnie w tym sporcie, aby odnieść sukces, trzeba przede wszystkim mieć talent. Talent trzeba szlifować, czyli trening, trening i jeszcze raz trening. Aby trening był efektywny, to musi sprawiać radość i dawać „fun”. Nie da się ukryć, że aby trenować, to potrzebne są na to środki, więc to kolejna składowa sukcesu. Ostatnią rzeczą jest szczęście. Bez niego talent i pieniądze na niewiele się zdadzą. My nasze talenty powierzyliśmy doświadczonemu trenerowi Markowi Szkopkowi, co nam pomogło w drodze do naszego sukcesu. Praca z trenerem jest niezbędna na każdym stopniu zaawansowania jazdy. Ktoś z „zewnątrz” zawsze więcej widzi i doradzi więcej niż nawet zawodnik z teamu. Inną rzeczą jest możliwość ścigania się na treningach z zawodnikiem światowego formatu.

Julia Lewandowska

Powrót

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.