opublikowano 14/01/2018 o godzinie 14:21:10, autor MotoMama

Z pamiętnika MotoMamy



Rozpoczęło się niewinnie. Małymi kroczkami. Pierwszym jego wyzwaniem była nauka na rowerze bez bocznych kółek (takie zadanie postawił mu trener). Wszystko dlatego, że jeśli chce się spróbować swoich sił na motocyklu, trzeba umieć jeździć na dwóch kółkach. Po wykonaniu zadania w wystrzałowym tempie, Młody pojawił się pierwszy raz na mini torze w Toruniu.


Wytrwałość i wsparcie
Chęć poczucia się przez chwilę, jak jego ulubieńcy z dużego toru, pozwoliła mu osiągnąć pierwszy mały sukces. Początki na motocyklu nie były już jednak takie proste. Tata podszedł do sprawy profesjonalnie i od razu zdemontował niepotrzebny hamulec...:) Umiejętność operowania gazem, jazda tylko w lewo i te wszystkie dodatkowe trudności początkowo wydawały się niemożliwe do opanowania przez pięciolatka. Jego zapał nas jednak bardzo zaskoczył. Spędzaliśmy wiele godzin, trenując koło domu lub na mini torze. Nie brakowało wsparcia rodziny i trenera. Mimo że wiele razy dopadało nas zmęczenie, byliśmy wytrwali. Młody rozpoczął treningi wspólnie z kolegami. Mimo, iż był najmłodszy, nie poddawał się. Okazało się, że w jego drużynie trenuje chłopiec w podobnym wieku. Trenował pół roku dłużej i dzięki temu jego rodzice mogli przekazać nam cenne wskazówki. Cieszyliśmy się niezmierni, że nasz syn stopniowo stawał się coraz śmielszy na torze i chciał dorównać starszym.

Pierwsze zawody
Mijał trzeci miesiąc...w Toruniu miał się rozegrać kolejna z rund Mistrzostw Polski w mini żużlu. Tym samym przed Młodym i jego rodzicami pojawiło się kolejne wyzwanie. PIERWSZE ZAWODY. W pierwszej chwili w głowie pojawiła się ogromna radość, że nasz mały, wielki bohater stanie pod taśmą. Długo nie trzeba było czekać, aż w głowie mamy pojawiło się tysiąc pytań - Czy da radę?, Co będzie, jak mu się nie uda?, Oby tylko dojechał do mety bezpiecznie. Obawy na przemian z euforią. Takie kotłowanie się myśli towarzyszyło mi do dnia zawodów. Młody trzymał fason. Tata starał się dopiąć wszystko na ostatni guzik. I nagle to już. To dzisiaj będzie ten dzień. W środku serce waliło mi jak młotem. Stres chyba gorszy niż przed maturą. Na turniej przyjechało kilkunastu chłopców w wieku 5-10 lat z całej Polski. Dzieci wspólnie biegały i grały w piłkę. Nie widać było po nich stresu, czy zazdrości. Rozpoczął się rytuał przed zawodami. Losowanie numerów startowych, odprawa sędziego z zawodnikami. Pierwszy bieg... Do dziś pamiętam tą chwilę. Młody wyjeżdża z parku maszyn, ostatnie wskazówki i poczucie, że nie jestem w stanie już mu pomóc. Musi być dzielny. Kciuki zaciśnięte. Młody staje pod taśmą i nie ma już małego chłopca..... Dzieci ubierając kask, zmieniają się. Są bardziej pewne siebie. Wystarczy spojrzeć w ich oczy. Może to adrenalina, która na pewno im towarzyszy. Można powiedzieć, że to zabawa, to tylko dzieci, ale jest to dla takich maluchów ogromne wydarzenie. Młody po zawodach opowiedział, że bał się trochę, ale też chciał spróbować. Przykro mu było, kiedy chłopcy z nim wygrywali. Próbowaliśmy mu tłumaczyć, że przecież są starsi, dłużej już trenują i mają większe motocykle. Z perspektywy czasu trudno mi powiedzieć, czy coś wtedy z tego rozumiał. Filmiki nagrane przez mamę niestety niezbyt nadawały się do oglądania, ponieważ większość to krajobrazy - niebo, trawa – generalnie wszystko zamiast toru. Emocje wzięły górę. Pierwsze zawody zakończyły się zdobyczą pierwszego punktu i kilku 0 oczywiście…:) Po zakończonych zawodach odbyła się dekoracja najlepszych. Wszystkie dzieci otrzymały swoje medale za udział. Młody z pierwszym medalem na szyi dumnie powędrował do auta, gdzie w kilka sekund zasnął. Tak zakończyły się pierwsze zawody, pierwsze wyzwania i ogromny apetyt na więcej…

#MotoMama

C.D.N.


Kalendarz wydarzeń

Nasi partnerzy

PITBIKE.PL TOR GŁAŻEWO YCF POLAND MX OTOPIT pitbikeMRF

Ostatnio na forum

YouTube

Facebook