opublikowano 28/05/2018 o godzinie 18:08:04, autor Olga Taraszka

Poniedziałek na pełnym gazie – rozmawiamy z Mateuszem Hulewiczem #58!




Tym razem naszym poniedziałkowym motogościem jest Mateusz Hulewicz! Tydzień temu triumfował on podczas I rundy Pucharu Polski Pit Bike SM, w kat. Stock 150 Junior. Pytamy od czego zaczęła się jego pasja do pit bike!

Pit Bike w Twoim życiu pojawił się zaledwie pięć miesięcy temu – od czego wszystko się zaczęło?

- Wszystko zaczęło się od pasji mojego taty, który od zawsze kochał się w motocyklach. Wiadomo - jaki ojciec taki syn, więc bardzo szybko zacząłem interesować się tym samymm co tata. Zawsze lubiłem wszystko co ma kółka i silnik! W wieku trzech lat jeździłem sam na rowerze, a zaledwie półtora roku później tata kupił mi pierwszy prawdziwy motocykl. Była to honda C R 50 . Praktycznie na nią wsiadłem i … pojechałem. Podobało mi się to bardzo, wymyślałem przeróżne ewolucje – a mama wszystko filmowała. Później przesiadłem się na Yamahę PW 80 trzybiegową, bez sprzęgła. Następnie pojawiały się w moim życiu inne motocykle, większe i szybsze, ale zaczęło się od tych dwóch, o których wspomniałem wcześniej i do których mam największy sentyment.

Pomimo tego, że start w zawodach Pucharu Polski Pit Bike SM był Twoim debiutem, to wywalczyłeś w swojej kategorii zwycięstwo … spodziewałeś się takiego rezultatu?
- Cieszę się bardzo ze zwycięstwa, tym bardziej , że nie było tak łatwo, gdyż startowałem z kontuzją. Podczas rozgrzewki zaliczyłem potężnego high side’a, a co za tym idzie obiłem sobie poważnie prawy nadgarstek i lewy łokieć. Adrenalina jednak sprawiła, że udało mi się pokonać ból i w sumie wygrałem. Niestety nie przyznano mi punktów, ponieważ zgodnie z regulaminem w pierwszych zawodach musiałem jechać jako kandydat do licencji zawodniczej. Ubolewam nad tym faktem, ale zabawa dopiero się zaczyna!



Choć w Twojej kategorii Stock 150 Junior startuje zaledwie pięciu zawodników, to potraficie stworzyć na torze naprawdę świetne widowisko…
-Chłopaki potrafią jeździć na bardzo dobrym poziomie, szanuję ich jako swoich przeciwników. Myślę, że będziemy nie tylko ze sobą konkurować na torze, ale i wymieniać się swoimi doświadczeniami. W końcu jedziemy na jednym wózku. Ścigamy się w kategoriach łączonych i muszę przyznać, że inni zawodnicy są naprawdę szybcy. Podziwiam chłopaków ze Stock 125, chociaż dziewczyny też wymiatają.

Z pewnością tor w Bydgoszczy na długo stanie się teraz Twoim ulubionym…
-Tor w Bydgoszczy można nazwać moim „domowym”. Spędzam na nim dość sporo czasu na „ścigaczu”, więc to w jakiś sposób ułatwiło mi to jazdę w wyścigu. Na picie jechałem po nim tylko raz tydzień przed zawodami. Oceniam go bardzo pozytywnie. Szkoda, że w Bydgoszczy organizatorzy zaplanowali tylko jedną rundę. Ponadto całą organizację zawodów uważam za wzorową. Organizatorzy dołożyli wszelkich starań, żeby zawody rozegrane zostały w bardzo profesjonalny sposób. Do tego było naprawdę dużo dobrej zabawy i nikt nie czuł się pominięty. Już nie mogę doczekać się kolejnej rundy. Do zobaczenia w Toruniu!


Dziękuję za rozmowę. 
-Dzięki!


Kalendarz wydarzeń

Nasi partnerzy

PITBIKE.PL TOR GŁAŻEWO YCF POLAND MX OTOPIT pitbikeMRF

Ostatnio na forum

YouTube

Facebook