opublikowano 04/06/2018 o godzinie 17:32:46, autor Olga Taraszka

Poniedziałek na pełnym gazie – rozmawiamy z Magdaleną Stankiewicz #210!



Tym razem w nowy tydzień wjeżdżamy z Magdaleną Stankiewicz #210! W rozmowie z nami dzieli się swoimi wrażeniami ze startów w Pucharze Polski Pit Bike SM i opowiada, jak małe motocykle, mogą rozbudzić wielką miłość!

Od tego sezonu możemy zobaczyć Cię w stawce zawodniczej pit ladies, podczas Pucharu Polski Pit Bike SM – co skłoniło Cię do startu w tym cyklu?


-Jestem osobą, która uwielbia próbować ciągle czegoś nowego. Z motocyklami związana jestem od dawna. Prawo jazdy na motocykl zrobiłam w wieku 18 lat i od tamtej pory nie rozstaję się z jednośladami. Głównie jeżdżę rekreacyjnie po szosie, zdarzają się także wypady na tory, ale są to zazwyczaj małe, uczące techniki i przygotowujące do jazdy po ulicy tory kartingowe. Trzy lata temu zajawiłam się na jazdę terenową, sporadycznie ścigałam się w motocrossie, jednak na tyle spodobała mi się zabawa na pitusiach, że musiałam się sprawdzić i w tej dyscyplinie. Powiem szczerze, że spodobało mi się to dużo bardziej niż motocross! Ściganie na asfalcie daje inne doznania, przynajmniej po starcie widzisz gdzie jedziesz, a nie błądzisz w kłębach dymu (śmiech).

Nie myślałaś na początku, że pit bike, jako mały motocykl, może dawać mniej frajdy niż duże maszyny?
-Moje początki z pit bike były ciężkie. Na pierwsze jazdy na pitku, na torze kartingowym wyciągnęła mnie koleżanka i szczerze mówiąc miałam mieszane uczucia. Przyzwyczajona do jazdy na dużych motocyklach, wszelkiego typu, dziewczyna 177cm wzrostu ...hmm nie miałam łatwego zadania, żeby znaleźć odpowiednią pozycję. Na początku walczyłam z kolanami, o które ciągle blokowała mi się kierownica. Za żadne skarby nie mogłam nigdzie upchnąć nóg (śmiech). W końcu załapałam, że tym cudakiem trzeba się pochylać w karętach, a nie kręcić kierownicą i nie siedzieć, jak na koniu. Po tym moim pierwszym razie na pitach, mimo, że byłam zniesmaczona, coś jednak mnie do nich ciągnęło. Stwierdziłam, że nie poddam się i muszę jeszcze raz spróbować. Z każdą kolejną jazdą było coraz lepiej. Potraktowałam to, jako świetną alternatywę dla motocyklistów na okres zimowy. Po pewnym czasie zrozumiałam, że to nie jest tylko fajna zabawka. Jest to sprzęt, który wiele uczy, np. pomaga wyzbyć się strachu podczas złożenia w zakręt, pomaga przekraczać granice, które towarzyszą w jeździe na dużych motocyklach. Fajnie uczy pokonywania zakrętów, zaczynając na pozycji, a na prawidłowym patrzeniu i pracy gazem kończąc. Podsumowując, nie tyle przekonałam się do pit bike, co pokochałam te małe potworki!



Mogliśmy zobaczyć Cię już podczas sportowych zmagań w Bydgoszczy i Toruniu, jak oceniasz tamtejsze tory i stawkę zawodniczą kobiet?

-Nie znałam wcześniej tych torów. Na pierwszą rundę do Bydgoszczy przyjechaliśmy dzień przed zawodami, na poznanie toru miałam 1/4 treningu wolnego i dwa wyścigi kwalifikacyjne, więc nie za wiele. Ogólnie tor był bardzo fajnie przygotowany, ciekawa nitka, szerokie zakręty, świetna nawierzchnia, z resztą podobnie jak w Toruniu. Jednak ten drugi jest zdecydowanie bardziej kręty, co bardzo przypadło mi do gustu. Dużo lepiej mi się na nim jeździło. Może to kwestia tego, że udało nam się dotrzeć w piątek na kilkugodzinny trening i miałam dużo więcej czasu na poznanie i analizę toru, ale mimo wszystko zakręty w Toruniu wygrały. Jeśli chodzi o stawkę kobiet, to po pierwszym wyścigu w pierwszej rundzie w Bydgoszczy, pomyślałam sobie „WOW! Dziewczyny na prawdę świetnie jeżdżą!”. Dziewczyny, gratulacje oby tak dalej! Byłam naprawdę mile zaskoczona tym, jak kobiety sobie świetnie dają radę w tym sporcie... tak mnie zatkało, że skończyłam zawody prawie ostatnia. Na szczęście przetrawiłam temat w przerwie, przed kolejną rundą w Toruniu i poprawiłam wyniki. Tylko jest jeden minus - jest to kolejna dziedzina sportu motocyklowego, w której dziewczyny spotkane na zawodach, uświadamiają mi, że już dawno nie mam nastu lat.




Razem z Moniką Jaworską prowadzicie w Krakowie szkołę motocyklową Katanka. Czy Wasi podopieczni również zarazili się pasją do pit bike?
-Zarazili się wszyscy, włącznie z rodzicami! Wszyscy złapali tego bakcyla do tego stopnia, że musiałam zrezygnować z obozu, na który mieliśmy jechać z dzieciakami, gdzie miały jeździć terenowo. Muszę teraz szybko zorganizować nowy obóz, gdzie będzie możliwość trenowania na torze kartingowym. Teraz liczy się tylko asfalt i ściganie. Dzieciaki o niczym innym nie myślą. Z niecierpliwością czekają na kolejne treningi i zawody. Rodzice zainwestowali w motocykle dla swoich pociech, przygotowali je idealnie na zawody SM. Myślę, że II Runda PP Pit Bike SM w Toruniu uświadomiła nas w tym tak bardzo, że zostaniemy przy jeździe asfaltowej i będziemy robić wszystko w tym kierunku. Korzystając z okazji, chcę powiedzieć, że mimo, że nasza szkółka dziecięca istnieje dopiero pół roku, nasze dzieciaki zrobiły i nadal robią ogromne postępy. Jesteśmy zawsze pełne podziwu dla tych małych gigantów, jak szybko potrafią przyswajać nowe informacje, jak jeszcze szybciej z nich korzystają, jak po upadku, wstają, podnoszą motocykl i z bananem na twarzy ruszają dalej. Zawsze z dumą patrzymy, jak zawzięcie robią kolejne ćwiczenia, do czasu, aż uda im się zrobić wszystko prawidłowo, nigdy się nie poddają. Kochane dzieciaki z Katanka YOUNG Team! Wszystkie jesteście naszymi małymi bohaterami, niezależnie od tego, na której pozycji dojedziecie na metę "ciotki" zawsze będą z Was dumne!

Dziękuję serdecznie za rozmowę.

-Dzięki!


Kalendarz wydarzeń

Nasi partnerzy

PITBIKE.PL TOR GŁAŻEWO YCF POLAND MX OTOPIT pitbikeMRF

Ostatnio na forum

YouTube

Facebook